sobota, 11 lipca 2015

Prolog

Czy prawda zawsze musi być najgorszym wyjściem?

Kyle siedząc teraz na kanapie w salonie zastanawiał się nad tym już po raz kolejny. Za oknem zaczęło powoli zachodzić wiosenne słońce, ustępując miejsca jaśniejszemu niż dotychczas księżycowi. Nie mając nic na swoje usprawiedliwienie, pogrążył się w myślach. Przypominały mu się wówczas dane fragmenty jego życia. Krok po kroku dążył do jednego wspomnienia, w którym zawarte było to, czego się najbardziej kiedykolwiek obawiał. Wyznanie komukolwiek prawdy o tym, kim jest naprawdę. Nie zdawał sobie sprawy, że osoba, którą obarczy swoim sekretem, nie będzie mogła wpełni ponownie mu zaufać.

Według niego to wspomnienie było zarazem piękne i najgorsze jakie w zagu miał. Piękne, ponieważ wreszcie mógł zrzucić z siebie ten ciężar noszony w sercu przez lata, a najgorsze ze względu utraconego zaufania, które budował przez cały czas. Kim był wtedy? I kim jest teraz? Pozornie pytania wydawały się łatwe. Miał na imię Kyle, dziewiętnaście lat, oczy o głębokim zielonym kolorze i kruczoczarne włosy. Chłopak ten stracił rodziców, dlatego było mu ciężko. Brak jakiejkolwiek rodziny go przybijał.

Kyle wstał z kanapy i wyszedł do kuchni po coś do picia. Właśnie ten ułamek sekundy, w której wyjrzał przez okno, zmienił jego życie na zawsze.

 Pamiętał wszystko, co się stało później


***


Prolog jest krótki dlatego, żeby nie zdradzać większości fabuły.
Z rozdziału na rozdział będzie się więcej działo.
Jeżeli wytrzymasz do końca, będę ci wdzięczna i mam nadzieję, że się spodoba.

3 komentarze: